7 maja 2026 roku w Warszawie odbyła się oficjalna premiera Changana w Polsce. Chiński gigant wchodzi na rynek szerzej, niż zapowiadał — nie tylko z elektryczną submarką Deepal, ale też z dwoma spalinowymi SUV-ami pod własnym znaczkiem. Najtańszy model kosztuje 129 900 zł.
Cztery modele zamiast dwóch
Marcowe zapowiedzi mówiły o starcie w pierwszym kwartale i wyłącznie o submarce Deepal. Rzeczywistość okazała się inna w obu punktach: premiera odsunęła się o dwa miesiące, ale oferta jest szersza. Na start do salonów trafiają cztery SUV-y — dwa elektryczne Deepale i dwa spalinowe Changany.
- Changan CS55 PLUS — 129 900 zł, benzyna
- Changan CS75 PLUS — 149 900 zł, benzyna
- Deepal S05 PRO — 169 900 zł, elektryczny
- Deepal S05 MAX — 179 900 zł
- Deepal S05 MAX 4WD — 187 900 zł
- Deepal S07 — 204 900 zł, SUV-coupé
W kolejnych miesiącach gamę ma uzupełnić Deepal S05 w wersji plug-in. To istotne uzupełnienie, bo hybrydy PHEV odpowiadają dziś za największą część rejestracji chińskich aut w Polsce — sam napęd elektryczny wciąż jest wyborem mniejszości.
Ceny wyższe od oczekiwań
Przed premierą szacowaliśmy, że Deepal S05 wystartuje od około 160 tysięcy złotych, a S07 zmieści się w przedziale 180–200 tysięcy. Oba założenia okazały się zbyt optymistyczne — nasza marcowa zapowiedź została skorygowana o realny cennik.
Changan nie zdecydował się więc na wejście ceną. Deepal S05 w podstawowej wersji jest droższy od BYD Seal U i zbliża się do progu, na którym klient zaczyna porównywać go z europejskimi elektrykami. Zamiast agresywnego cennika marka stawia na wyposażenie i gwarancję.
Gwarancja i sieć sprzedaży
Wszystkie modele obejmuje gwarancja na 7 lat lub 160 000 km. Auta elektryczne mają dodatkowo 8 lat lub 200 000 km gwarancji na akumulator. To warunki na poziomie tego, co oferują MG i BYD, czyli marki, z którymi Changan będzie bezpośrednio konkurował.
Za sprzedaż i obsługę posprzedażową odpowiadają trzy grupy dealerskie: Grupa Bemo, Grupa PGD oraz Matsuoka Motor. W pierwszym roku działalności plan zakłada 23 salony w 17 miastach.
Ten element strategii jest wart uwagi. Changan konsekwentnie powtarzał, że nie zacznie sprzedaży bez zaplecza serwisowego — i rzeczywiście premiera odbyła się dopiero po podpisaniu umów z partnerami mającymi doświadczenie w obsłudze chińskich marek. Dla klienta to różnica między marką, która zostaje, a importerem, który znika po dwóch latach.
Wchodzi na rozgrzany rynek
Moment jest dla Changana korzystny i niekorzystny jednocześnie. Korzystny, bo bariera nieufności wobec chińskich marek w Polsce została przełamana — ich udział w rynku bije kolejne rekordy. Niekorzystny, bo konkurencja jest już gęsta: w segmencie SUV-ów walczą MG, Omoda, Jaecoo, BYD, Chery i BAIC, a każda z tych marek ma w Polsce dłuższą historię i rozpoznawalność.
Pierwszy realny test przyjdzie z danymi rejestracyjnymi za drugie półrocze. Dopiero one pokażą, czy Changan powtórzy ścieżkę Omody, która w dwa lata weszła do pierwszej piętnastki marek w Polsce, czy dołączy do grona producentów notujących pojedyncze rejestracje miesięcznie.
